Efekt jojo – jak mu zapobiec?

9 Maj


Efekt jojo – koszmar osób będących na diecie, który powraca z każdą kolejną próbą odchudzania. Spędza sen z powiek, nie daje spać. Znika dopiero wtedy, kiedy wskazówka wagi pokazuje pożądaną liczbę kilogramów. Czym jest i na czym tak naprawdę polega? Jak się przed nim uchronić? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań znajdziesz w dalszej części tekstu! Życzę przyjemnej lektury!

Efekt jojo – definicja

Dlaczego akurat efekt jojo, a nie na przykład bumerang? Geneza nazwy jest uzasadniona. Przenieś się proszę do czasów dzieciństwa, w których to całe dnie spędzałaś na podwórku. Palec pod budek, bo za minutkę? Kto z Was chociaż raz w życiu nie miał w ręku jojo? Widzę las rąk… 😉 O tej zabawce marzyły miliony! Święcące, grające – do wyboru do koloru. Przypomnij sobie zasady jej działania.

 

Trudno nie dostrzec analogii. Działanie ciężarku umocowanego na sznureczku można porównać do naszej wagi – jesteśmy na diecie – spada w dół, a kiedy z niej rezygnujemy (wracamy do starych nawyków żywieniowych) idzie do góry – cofa się na swoje miejsce. I tak w kółko. A teraz spójrz na definicję:

  • proces stopniowego przybierania na wadze następujący tuż po zakończeniu odchudzania

Trudno nie dostrzec analogii, prawda?

Efekt jojo – skąd się bierze?

Na początek wyjaśnijmy sobie jedną rzecz – efekt jojo to naturalna reakcja organizmu, który po prostu broni się przed śmiercią!!! Tak! Dobrze czytasz – przed śmiercią. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi! I jestem w pełni świadoma tego co napisałam. Otóż moja droga czytelniczko, efekt jojo powstaje zazwyczaj w wyniku stosowania niskokalorycznych diet, które praktykowane przez dłuższy czas mogą doprowadzić do totalnego wyniszczenia organizmu, które objawia się:

  •  nadmiernym wypadaniem włosów
  • suchością skóry
  • zanikiem miesiączki
  • osłabieniem, które bardzo często prowadzi do omdleń
  • rozdrażnieniem
  • problemami z pamięcią oraz koncentracją
  • atrofią – zanikiem mięśni szkieletowych
  • obniżoną odpornością organizmu
  • niedoborami witamin i minerałów, krótko mówiąc: anemią

A w skrajnych przypadkach zgonem, który zazwyczaj poprzedzony jest anoreksją. Takie są fakty. Szacuje się, że 15% osób zmagających się z tą wyniszczającą chorobą umiera w wyniku komplikacji medycznych z nią związanych. Niestety większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Oczekujemy natychmiastowych rezultatów, dlatego decydujemy się na niskokaloryczne diety. Wygląd stawiamy na pierwszym miejscy, zdrowie na drugim – a powinno być odwrotnie. Ok – najistotniejszy punkt dzisiejszego wpisu mamy już za sobą. Jedziemy dalej.

Gotowiec 

Dieta z gazety – czyli kolejny „smaczek”. Choć czasy kupowania i czytania prasy kolorowej mamy dawno już za sobą, nagłówek typu „schudnij 5 kilogramów w tydzień” zawsze przyciągnie nasz wzrok. Zwłaszcza w okresie wakacji lub innego, jakże podniosłego wydarzenia typu: Sylwester, Święta Bożego Narodzenia. A tak swoją drogą nie uważacie, że to zabawne? Odchudzamy się na Wigilię tylko po to, aby dobrze wyjść na zdjęciu, a zaraz potem luzujemy pasa i siadamy do suto zastawionego stołu. Hm… Ale wracając do tematu. Gazety atakują nas tego typu hasłami oferując w zamian diety oparte na spożywaniu tylko i wyłącznie warzyw czy owoców, ewentualnie chudej wędliny. Wchodzimy to – skrupulatnie trzymamy się zaleceń, chudniemy. Śniadanie – kromka pełnoziarnistego chleba, pół jajka. Zaglądasz to chlebka – a tam tylko pszenna bułka, więc gnasz do piekarni zastanawiając się po drodze, co zrobisz z drugą połówką jajka? Wyrzucisz? Przychodzi pora obiadu – i znowu ten sam problem – 20 gram ryżu, tymczasem woreczek ma 50!!! Patrzysz na menu drugiego dnia diety, ziemniaki… Czyli, co znowu do kosza? Zmęczona i sfrustrowana rzucasz to całe odchudzanie w kąt. Siadasz na kanapie delektując się smakiem ulubionych lodów. Czujesz się spokojna i zrelaksowana – to cisza przed burzą, która rozpęta się następnego dnia w momencie wejścia na wagę! Tego typu rozwiązania mają to do siebie, że nie uczą nas zdrowych nawyków żywieniowych. Przez kilka tygodni czy miesięcy bazujemy na gotowej rozpisce, a później nie wiemy co zrobić. Jeść więcej? Ale co jak? Ostatecznie ulegamy pokusie i kończymy w taki sam sposób, jak bohaterka powyższego akapitu – ulegamy pokusie.

Reasumując:

Efekt jojo bierze się z niewiedzy, ludzkiej głupoty oraz pazerności! Stosowania głodówek, niskokalorycznych diet lub tych z odgórnie narzuconym okresem czasu!

Efekt jojo – mechanizm działania naszego organizmu

Spokojnie, daruje Ci wykład z fizjologii. Posłużę się przykładem z życia, który w prosty i przystępny sposób zobrazuje mechanizm działania naszego organizmu. Otóż jak świat światem, każdy człowiek chciałaby mieć na koncie pokaźną sumę pieniędzy. Oszczędzamy na gorsze czasy. Z pracą bywa różnie – raz jest, raz jej nie ma. Lepiej się zabezpieczyć. Nasz organizm myśli podobnie. Po hardkorze jaki mu zaserwowaliśmy, czyt. głodówka/niskokaloryczna dieta zaczyna gromadzić każdą dostarczaną mu kalorie – na przyszłość. Myśli – ta moja Pani to jakaś wariatka. Najpierw mnie katuje, a teraz karmi. Skąd mam wiedzieć, co wymyśli za miesiąc lub dwa. Trzeba włączyć tryb oszczędzenia, który niestety nie objawia się dodatkowym zerem na koncie, a tym na wadze!

Efekt jojo – jak mu zapobiec?

Na pierwszy rzut oka, uniknięcie efektu jojo jest dziecinnie proste. Wystarczy kontrolować jakość oraz ilość zjadanych posiłków, zadbać o codzienną dawkę ruchu. W życiu realnym nie jest to jednak takie łatwe. Ciężko jest zapanować nad ludzkimi popędami – zwłaszcza tymi kierowanymi przez wygłodniały organizm! Pomijając już fakt źle zbilansowanej diety, większość z nas pochodzi do odchudzania zadaniowo. Ba! Często wyznaczamy sobie nagrody za poniesiony trud.

  • „Jak schudnę X kilogramów kupię sobie wymarzone jeansy”
  • „Jak schudnę X kilogramów skończę na bungee”

Takie marzenia są jak najbardziej na miejscu. Gorzej gdy zostają wyparte przez pragnienia:

  • „Jak schudnę X kilogramów zjem moją ukochaną Milkę – 300 gram”
  • „Jak schudnę X kilogramów przez tydzień będę stołować się McDonaldzie”

Moment zakończenia odchudzania jest bardzo często wstępem do bezkarnego objadania, które zawsze ale to zawsze kończy się tyciem. Mało kto z nas potrafi zastopować w odpowiedniej chwili. Wracając do zapomnianego smaku czekolady czy ukochanych fastfoodów, na nowo odkrywamy przyjemność płynącą z tego typu jedzenia!

Dominika Gwit efekt jojo

Przykładów polskich celebrytek, które chudną a następnie znów przybierają na wadze jest wiele. Aczkolwiek pani Dominika Gwit jest wręcz książkowym przykładem efektu jojo. Trudno zapomnieć o jej  spektakularnej metamorfozie – aktorka schudła ponad 50 kilogramów! Niestety po filigranowej sylwetce zostało tylko wspomnienie. Dzisiaj gwiazda wygląda zupełnie inaczej. Nie da się ukryć, że sporo przytyła – z czego niejednokrotnie musi się tłumaczyć. W jednym z wywiadów wyznała, że cierpi na insulinooporość i zespół metaboliczny – choroby, które rzeczywiście mogą mieć niekorzystny wpływ na wygląd sylwetki – ale czy aż taki? Odpowiedź na to pytanie pozostawmy aktorce.

Efekt jojo – sprawdzone rady

Ok. Przejdźmy do najważniejszego – jak zapobiec efektowi jojo? Nie napiszę niczego odkrywczego. Jak już zapewne zdążyłaś się zorientować, efekt jojo stanowi konsekwencję nierozsądnej diety. Cóż, za głupotę trzeba płacić. Wyciągnij proszę wnioski i zmień podejście! Chudnij z głową! Z głową? Czyli jak? Zaraz Ci wszystko wytłumaczę!

  • Nie stosuj diet głodowych! U kobiet PPM nie schodzi zazwyczaj poniżej 1200 kalorii, natomiast u mężczyzn 1600. Jest to ilość niezbędna do utrzymania podstawowych funkcji życiowych – pracy serca, oddychania itd.! Nie możesz jeść mniej!
  • Zadbaj o to, aby Twój jadłospis nie był monotonny! Na ryżu i kurczaku długo nie pociągniesz!
  • Nie rezygnuj z węglowodanów! W przeciwnym razie prędzej czy później rzucisz się na jedzenie. Stanowią one bowiem bazę energetyczną dla naszego organizmu! Spójrz na Piramidę Zdrowego Żywienia, a przekonasz się o czym mówię!
  • Ćwicz! Nie tylko w trakcie diety, ale również po jej zakończeniu. Regularne treningi uchronią Cię przed ponownym przybieraniem na wadze! Spójrz ile kalorii spalisz, w ciągu 30 minutowej aktywności: spacer – 130 kcal, pływanie – 210 kcal, jazda na rowerze – 180 kcal.
  • Zachowaj umiar! Schudłaś, osiągnęłaś cel – gratulacje. Musisz jednak pamiętać o tym, że sukces nie zobowiązuje Cię do porzucenia zdrowych nawyków! O ile sporadyczne odstępstwa nie powinny stanowić większego problemu – święta, imieniny, urodziny. Tak regularne praktykowane obżarstwo już tak! Pamiętaj, od jednego kawałka sernika zjedzonego raz na czas nikt jeszcze nie przytył – ale od całej blachy już tak!
  • Staraj się jeść regularnie. W ten sposób uchronisz się przed napadem wilczego głodu lub zjedzeniem czegoś na mieście – w pośpiechu i bez namysłu.

Wychodzenie z diety – jak nie przytyć? 

Przyjęło się mówić, że okres stabilizacji wagi powinien trwać tyle samo czasu, co sama dieta. Zaleca się bardzo powolne zwiększanie kalorii – średnio 100 kcal na tydzień. To nie koniec zadań. Musisz jeszcze pamiętać o regularnej kontroli wagi! Początkowo może się wahać – 1 kilogram w górę, 1 kilogram w dół. Obserwuj ją i trzymaj rękę na pulsie. Dopiero gdy stanie w miejscu możesz uznać, że okres wychodzenia z diety zakończył się sukcesem!

Podsumowanie

Pamiętaj! Zdrowie jest najważniejsze! Najlepsze i najbardziej trwałe rezultaty przynosi powolna redukcja. Zaleca się, aby spadki oscylowały na granicy 0,5-1 kg tygodniowo. Taki efekt możesz osiągnąć poprzez stosowanie mądrej i racjonalnej diety połączonej z regularną aktywnością fizyczną! Jeżeli masz na swoim koncie kilka lub kilkanaście porażek dietetycznych, zastanów się nad wizytą u specjalisty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *